poniedziałek, 28 lipca 2014

Od dziś w Lidlu - Wina z Hiszpanii i Portugalii

Letnie iberyjska oferta Lidla
albo
owoc tajemniczej degustacji

Blogerzy, dziennikarze i dekantery z czerwienią

Dziś w Lidlu znajdziecie 31 win z Półwyspu Iberyjskiego - Hiszpanii i Portugalii. O świetnej Cavie już pisałem w pierwszym poście dotyczącym letniej oferty dyskontu spod barw żółto-niebieskich, ale teraz czas na opisy - dość krótkie, przyznaję - reszty win. Do niektórych będę wracał, ale "jestem wam winien" (nomen-omen) recenzje większości win - wybranych przez Michała Jancika, sommeliera współpracującego z Lidlem.

A propos tajemnic - słów kilka. Jak Lidl wybiera wina do swoich tematycznych ofert? Udało mi się poznać ciekawe kulisy. Otóż, co pewien czas nadchodzi czas degustacji. Wielkiej. Dla przedstawicieli ekspertów regionalnych Lidla. Każdy tworzy katalog rekomendowanych win dla swojej krajowej dyrekcji. Ile próbuje się win? Trzy tysiące butelek. Czas - tydzień.

Nie ma czasu na picie wszystkiego. Trzeba wąchać i w kilka sekund podjąć decyzję: piję czy nie. W praktyce to wychodzi tak: (czytać na głos "na cztery"): słabe, słabe, dobre, o! (łyk) i tak dalej. 3 tysiące win to ponad 420 butelek dziennie.

Jaki może być wybór? Czy błędy mają wpływ destrukcyjny na wybór? Ocenicie pewnie sami. Na szczęście konsument nie jest tak podstawiony pod ścianą jak dyskontowy sommelier. Możemy kupić butelkę albo dwie czy trzy i w spokoju porównać!

Alvarinho DOC 2013 Vinho Verde, Portugalia - 18,99 zł

Alvarinho DOC 2013 Vinho Verde, Portugalia (18,99 zł) - dobre! A nawet bardzo. Tylko schłodzić je bardzo mocno, niemal bez litości i można się cieszyć lekkim tarasowym winem. To wino ma nieco chlebowy aromat, a w smaku jest lekko słonawe, wręcz cierpkie - i naprawdę dobrze smakuje.

Palmela DOC 2013 Palmela, Portugalia - 14,99 zł
Palmela DOC 2013 wydała mi się z początku winem o słabym aromacie, trochę zbyt wodnistym. na degustacji uznałem, że są jakieś echa owoców, ale całość nie imponuje. Uznałem, że są lepsze w tej ofercie, już o dwa złote droższe. Ale druga degustacja pokazała, że nie jest tak źle - o ile wino jest cieplejsze.

Uvas Douradas Branco DOC 2013 Bairrada, Portugalia - 16,99 zł

Uvas Douradas Branco DOC 2013 Bairrada to akurat fajne wino - białe, lekkie wytrawne portugalskie wino z bardzo dyskretnym aromatem brzoskwiń, chleba (12,5 proc. alk.). Dobrze będzie się komponować z rybami i owocami morza.

Vina Sol, DOC 2013 Catalunya, Hiszpania 19,99 zł
Vina Sol DOC 2013 Catalunya to wino dość lekkie, lekko owocowe - czuć brzoskwinie - ale słabo skoncentrowane. Może być do ryby na grillu, ale poniżej tej ceny lepiej kupić inne białe

Pyrene Chardonnay DOC 2013 Somontano, Hiszpania  - 16,99 zł
Pyrene Chardonnay DOC 2013 to chyba jedno z lepszych białych win tej oferty Lidla. Mocne - bo 13,5 proc. alkoholu. Złote w kieliszku, wydaje się "mięsiste", w aromacie czuć gruszki, lekkie ananasy, migdały, miód. W smaku bardzo przyjemne i długie

Mezquiris Chardonnay DOC 2013 Navarra, Hiszpania - 14,99 zł
Mezquiris Chardonnay DOC 2013 to hiszpańskie białe wino, które wydaje się bardzo mocne. Jednak nie powala - w aromatach trochę brak finezji - lekkie jabłka i drożdże. Będzie pasować do drobiu czy ryby na grillu

Velada Moscatel DOC 2013 Valencia, Hiszpania 16,99 zł   
Velada Moscatel - półwytrawne wino hiszpańskie. Szkoda, że tak połowiczne, tak dyskretne w aromacie (trochę moreli, gruszki, liczi), trochę różane. Średnie, za to lekkie - bo tylko 11,5 proc. alkoholu. Do ciast i deserów, których na pewno nie przytłoczy

Cepa Lebrel Rioja Rosado DOC 2013 Rioja, Hiszpania 13,99 zł
Cepa Lebrel Rioja Rosado to całkiem przyjemne różowe wino - i to absolutnie nie słodkie. Koniecznie do podawania na zimno, może być do delikatnych bitek wieprzowych albo sałatki z kurczakiem.

Rosário Casa Ermelinda Freitas Vinho Regional 2013 Península de Setúbal, Portugalia 13,99 zł

Rosário Casa Ermelinda Freitas jak na czerwone wino na gorące dni - akurat. Młode i lekkie, portugalskie, o dyskretnym aromacie jeżyn i czrnej porzeczki. Lekko garbnikowe, o ładnych taninach. Choćby do kiełbaski i karkówki z grilla 

Torre de Ferro Dao Reserva DOC 2010 Dao, Portugalia - 12,99 zł
Torre de Ferro Dao Reserva DOC 2010 to jedno z lepszych win czerwonych tej oferty. Jest jeżynowo-wiśniowe, zdecydowane, głębokie. 13,5 proc. alkoholu. Beczkowość nie dominuje, tylko ładnie zgrywa się z innymi aromatami. Pasuje do dziczyzny i serów, ale i z dobrze zrobioną wołowiną nie będzie się gryźć

Barcelino DO 2012 Catalunya, Hiszpania 14,99 zł
Barcelino DO 2012 jest lekko śliwkowe, trochę beczkowe, ale nie imponuje. Daje wrażenie "wina połowicznego". Może niektórym przypadnie do gustu. To wino zresztą gościło już w dyskoncie.

Pyrene Crianza DOC 2009 Somontano, Hiszpania - 19,99 zł
 
Pyrene Crianza DOC 2009 Somontano będzie się podobać Polakom - bo jest słodkie w charakterze, choć to wino wyrawne. Ma aromaty wiśni i śliwki, tostów. Ma też nutę cierpkości, co powoduje, że nie wydaje się ciężkim winem. Choć ma takie naleciałości ciężkości. Do mielonych i schabowych jak znalazł.


Tirant lo Blanch „Vendimia Oro” DO 2011 Valencia, Hiszpania - 24,99 zł

Tirant lo Blanch „Vendimia Oro” 2011 to jedno z 2 najdroższych win z oferty, do dobrej wołowiny, na koniec rodzinnego obiadu. Ciężki, pełne mocnej wiśni w aromacie, wyczuwalnego alkoholu (14,5 proc.), beczkowego ciężaru i pieprzności. Nie dla amatorów lekkości.

 
Monte Plogar Reserva DOP 2008 Carinena, Hiszpania - 14,99 zł

Monte Plogar Reserva DOP 2008 z początku wydaje się troszkę nijakie. Owszem, w aromatach czujemy czereśnię i czarną porzeczkę ze śliwkowymi dodatkami, ale całość wydaje się płaska, bez finezji

Monte Plogar Gran Reserva DOP 2007 Carinena, Hiszpania - 19,99 zł
Monte Plogar Gran Reserva DOP 2007 podczas degustacji wydało mi się jeszcze bardziej dżemiste i marmoladowe niż Reserva. Tym, którzy lubią ciężkość i powagę, będzie smakować. Tym, którzy lubią np. burgundy i szukają w winie lekkości i ewolucji smaku, nie polecamy. Może się za to uporać z wołowiną i mocno aromatyczną jagnięciną. Ale gdy się temu winu przyjrzeć bliżej, odnajdziemy fajny posmak - jest mocno dojrzała truskawka, troszkę skóry. Jest przy tym mocny garbnik. Ja bym jednak w czambuł nie potępiał.

Mezquiriz Navarra Reserva DO 2009 Navarra, Hiszpania - 17,99 zł   
Mezquiriz Navarra Reserva DO 2009 to wino na uwieńczenie wieczoru albo do wołowiny w ciężkim sosie. Poważne, bardzo aromatyczne - czuć czarną porzeczkę, jeżyny, troszkę karmelu.

Castillo de Albai Rioja Crianza DOC 2011 Rioja, Hiszpania - 19,99 zł
Castillo de Albai Rioja Crianza 2011 jest z początku bez charakteru, średnio beczkowa, aromatów sporo - od śliwek, wiśni, po tosty itp., ale jakoś tak zmieszane berz finezji, bez tej jednej spajającej nutki. Ale może się czepiam

Libertario Crianza 2011 DO 2011 La Mancha, Hiszpania - 11,99 zł
Libertario Crianza DO 2011 La Mancha - pamiętajcie, by nieco schłodzić - wówczas okazuje się bardzo fajnym winem. Lekkim, jak na czerwone, śliwkowym, z głębią. Bardzo dobry stosunek jakości do ceny!!!

sobota, 26 lipca 2014

Cava otwiera hiszpańsko-portugalską ofertę Lidla na lato

Dobra, choć z "półki górnej" - 24,99 zł
 
Rzeczona Cava - na Winiaczową szóstkę

Podczas wtorkowej degustacji Lidl zaprezentował swoją hiszpańsko-włoską ofertę, która w sklepach już od poniedziałku 28 lipca. 31 win - większość czerwonych, ze dwa różowe. Nieliczne w dyskoncie już były. Ta oferta kojarzy mi się z winami biedronkowymi - owadzi dyskont z żelazną konsekwencją od dawna wstawia na półki wina do maksymalnie 29,99 zł (są jakieś nieliczne wyjątki), a Lidl miał przecież strzały po 149 zł (fakt, że wina świetne). 

Z jednej strony może i cenowo teraz w niemieckim dyskoncie jest konsekwentnie, ale z drugiej strony żal trochę, że nie ma jakiegoś fajnego okazu choćby za 39 zł, a trzy razy lepszego od win za 14,99 zł.

Michał Jancik prezentuje wina - na początek kilka słów o białych

Jakby egzemplifikacją tej tezy może być "otwarciowe" wino musujące - Arestel Cava Extra Brut 2011 Sant Sadurni d’Anoia. Hiszpan za 24,99 zł. Niezbyt świeża, ale za to dostojna, migdałowo-orzechowa w aromacie, może nie tak dostojna jak szampany z ceną zbliżającą się do 100 zł, ale miła w piciu, gdy schłodzona. Dobra nie tylko na lato, ale i na toasty przy specjalnych okazjach. Ma tylko 11,5 proc. alkoholu. Sprawdzi się w takie upały i jako poranna cava i jako przerywnik. A do krewetek i małży mniam!

P.S.
Recenzje kolejnych win już wkrótce

czwartek, 24 lipca 2014

Wina niemieckie z Winnego Garażu w Wine Case

Nie tylko pod znakiem rieslinga

Widać, jak Wojciech Henszel opowiadając, wędruje duszą (i wzrokiem) do Mozeli i nad Ren

Pięć białych, jedno różowe i tylko dwa czerwone - gorące lipcowe popołudnie w mokotowskim Wine Case, podczas którego Wojciech Henszel opowiadał (i częstował) niemieckimi winami, miało świetne proporcje. Zresztą pan Wojciech - prowadzący dziś Winny Garaż, sklep z winami w Dobieszu pod Warszawą wiedział, o czym mówi. Sam przez wiele lat pracował w Niemczech jako sommelier, ale nie tylko o pracy była mowa. Było o marzeniach, trudnych stromych stokach, wąskich działkach i owocach pracy winiarzy...  
Riesling trocken Dr Koehler (fot. Olaf Kuziemka)
 
Rieslingi zdominowały spotkanie, ale ciężko, by było inaczej. Jako pierwszy Riesling trocken od Dr Koehlera (54 zł). Hesja Nadreńska, cała winnica ma 14 hektarów. W aromacie wyczuwalna nafta, dalekie echa miodowe. W smaku zdecydowana wytrawność, fajna kwasowość, a wzrok cieszy ładne złoto w kielichu. W nosie jeszcze małe Mirabelki, ale i liście, takie ziołowe. Struktura ładna, choć niezbyt słodkie (8 g cukru w litrze) i świetnie świeże. Na upał idealne!

Weissburgunder Pfandturm 2013 (fot. Olaf Kuziemka)

Weissburgunder Pfandturm 2013 (47 zł) pokazany jako drugie wino już był powściągliwy. W aromacie wyraźne drożdże i skórki do chleba. Ten sam winiarz, który produkuje pierwsze wino, ale grona kupuje od innych. Miałem przez pierwsze chwile wrażenie, że siarkowość dominuje nad naftą. Tylko 5 g cukru, a w dodatku nie ma tak wspaniałej kwasowości jak poprzednik. Strukturalnie też cieńsze. 13 procent alkoholu.


Riesling Liebenberg 2012 Steinmühle (fot. Olaf Kuziemka)

Wraz z Rieslingiem Liebenberg Steinmühle 2012 wraca leciutka nafta. Tu jest świetna struktura. Producent Axel May i jego najwyższe wino. Też winnica o powierzchni 14 ha, ale winiarz młody, w jedenastym pokoleniu. Produkuje sporo - bo od 80 do 100 tys butelek rocznie. Mineralność wyraźna, a kwasowość wspaniale dominująca w długim finiszu. Troszkę może zbyt żelaziste, ale pije się w upał znakomicie (65 zł).

 
Sauvignon blanc Kaitui 2013  (fot. Olaf Kuziemka)

Jest takie słynne zdjęcie - w kadrze kanclerz Angela Merkel, prezydent Barack Obama i Sauvignon Blanc Kaitui 2013 Markus Schneider. Tu, na Mokotowie nie było Merkelowej ani Obamy. Za to w nosie koci żwirek (choć niezbyt mocny), trawy i zioła, agrest, ładne lekkie słomkowe złoto w kielichu. Winiarz przywiózł krzewy z Nowej Zelandii i posadził w Palatynacie. Już ma 20 hektarów. Na podniebieniu jest świeżość i ochłoda (76 zł).

Riesling my carp feinherb Karp-Schreiber (fot. Olaf Kuziemka)

Riesling My Karp feinherb Karp-Schreiber z Mozeli przenosi nas z krainy prostoty SB w złożoność. I to piękną. Wino jest oleiste, świetne, ma tylko 10 proc. alkoholu i 19 g cukru na litr. Jest półwytrawne, ale o wyraźnej kwasowości, nieco ukrytej z boku. Róż - Rotling feinherb crazy Karp-Schreiber Rose to wino - o dziwo - zrobione tak, jak sobie to wyobrażają laicy - mieszanka wina białego I czerwonego! Słodkie w pierwszym dotknięciu. Ale różowej landryny na szczęście niewiele. Mało też poziomki, ale jest ładna złożoność. 


Dornfelder feinherb, Pfandturm 2012


Pierwsza czerwień - Dornfelder feinherb, Pfandturm 2012 - to ciemna malina w kolorze. Znawcy nie cenią Niemców za ich czerwienie, ale ten Dornfelder nie jest zły. Nie ma oczywiście finezji choćby pierwszego rieslinga, ale jest krągłym czerwonym winem środka. Ok. 12 g cukru na litr i 47 zł. Ja bym dał mocne 4 punkty Winiacza z plusem.


Black Print 2012, Markus Schneider

I na koniec ładna głęboka finezja Black Print 2012, Markus Schneider (93 zł). W aromacie beczka - ale absolutnie nienachalna, łzy na kielichu regularne. W aromacie nie ma samej wanilii, bo są też kwiaty, troszkę kredy i odrobina lukrecji. 6 punktów Winiacza! Szkoda, że cena oscyluje w okolicach stówki. Gdybym miał wydać 100 zł, to bym się zmieścił z My Karpem. Dwa razy!!!


Win próbowałem na publicznej degustacji w Wine Case

niedziela, 20 lipca 2014

Włoch spod znaku wiśni i czereśni - 5 pkt.

Ca'de'io Rosso IGP 2012

Półka - na wysokości nieznanej
Gdzie i czemu tak drogo - Próbka nadesłana przez Alkohole Winoteka (Win-Cin) - w sklepie 24,99 zł
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje!

Dziś - w upalny wakacyjny dzień wino, które nie ma ciężaru poważnej czerwieni, ale jak przyjdzie wieczorny chłodek (mam na myśli jakieś 21 stopni na plusie), może być akurat! Cadeio Rosso dostępny w sieci sklepów Alkohole Winoteka (olsztyński Win-Cin).

Cadeio to wino z winnicy Vignali Roccamora koło Arigento. Projekt Gian Andrea Tinazzi (z którego winnicy pochodzi wino już opisywane - biała i przyjemna Ista) i Gaetano Alfano, z 28-hektarowego gospodarstwa produkującego niedrogie i młode wina. 

Cadeio to wino z przedziału do trzech dych, ale to zdecydowanie wino dnia drugiego. Pierwszego wydało mi się zamknięte, trochę suche. Drugiego dnia się otworzyło - ładnym bogactwem. Wiśnią, czereśnią, pestką, lekką śliwką wręcz.

Przy tym wszystkim jest to wino stanowczo lekkie - o strukturze średniej, wysokiej kwasowości. Finisz średni, może nie imponujący, ale całość ładnie skomponowana. Spory plus za ładny akcent śliwkowy! Brakuje do ideału tyci - odrobiny głębi, ale z drugiej strony to przecież wino za 25 zł, a nie za osiem dych! 
 

Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

wtorek, 15 lipca 2014

Winne Wtorki - Węgier z wulkanu - 6 pkt.

Juhfark Nagy Somlói 2012


Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - Łup z Węgier i 699 forintów (ok. 10 zł - zakup własny)
Do Ideału?
- Już ciut, ciut!!

Wytrawność po węgiersku - to temat dzisiejszego Winnego Wtorku. U mnie więc dziś wino, które czekało troszkę na tę okazję w zimnej szafie - Juhfark Nagy Somlói 2012. Nie od żadnego chyba uznanego producenta, ale kupiony za śmieszne pieniądze - 699 forintów - w węgierskim Tesco.

Trochę kupiony z ciekawości - bo o wulkanicznych winach z węgierskiej góry tyle człowiek słyszał, a nie miał okazji spróbować zbyt wielu. Spotkać w polskich sklepach też jakoś nie można. A szkoda, bo już choćby to wino, które w przeliczeniu na złotówki kosztowało może "dychę", jest smakowite!

W kieliszku piękne złoto. Tak imponujące, że ciężko zrobić ładne zdjęcie amatorskim sprzętem. Nic nie odda tego połysku. Aromaty już na granicy utlenienia i to wyraźnego, ale jakże wspaniała kwasowość!!! 

Wypala dziury w podniebieniu nie tylko w pierwszym łyku, ale nawet w finiszu, w echach, które pozostały po tym co spłynęło nam do żołądka. Zimne jest kamienne i takie sobie, ale nieco ogrzane jest super!

Lekko tłuste i miłe, głębokie, pełne, skoncentrowane. W nosie czuć i miód, i suszone morele, i nieco słodyczy. Takiej dojmującej, gdy niezbyt zimno, przyjemnej i gorącej. Na takie gorące lato brałbym kartonami. Gdybym tu miał gdzieś małe Węgry...

 

Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

A tak smakowali inni wtorkowicze:

- Czerwone czy Białe z winem za 45 zł! Z wyczuwalnym alkoholem!!! 

- Jongleur: pełnia hedonizmu

- Winniczek: białe rodem z Egeru

poniedziałek, 7 lipca 2014

Dwa oblicza CdR - Sowa&Przyjaciele i Francja dla maluczkich

Modne dotknięcie absolutu
i... brutalne zejście

Artemia 2009. Doskonałość

Modne wydarzenia najnowszych czasów nie mogły ujść mojej uwadze. Tak, tak, zawitałem do restauracji Sowa&Przyjaciele (jako agent Faktu) - do tego samego VIP-roomu, w którym wino pili i policzki wołowe jedli prezes NBPO, szef jego gabinetu Słowomir Cytrycki i Bartłomiej Sienkiewicz, minister Spraw Wewnętrznych, teraz tropiący podsłuchy i takie tam...

Objętość mojej gazety nie pozwoliła mi, ku mojemu ubolewaniu, na ocenę wina, czynię więc to teraz, z wielką lubością. Otóż, do policzków wołowych miałem przyjemność wypić Artemię 2009 Château Pesquié. Tego wina nie zamówili politycy i niech żałują.

Jest to wino tak głębokiego aromatu, jak Rów Mariański wody. Pełnia owocowości, doprawiona posmakiem absolutu, akcencikiem lekkiego serka homogenizowanego gdzieś w tle... Pół na pół syrah i grenache. Dojrzewało 18 miesięcy w beczkach z dębu. Grona ręcznie zbierane i - jak deklaruje producent - "drastycznie" selekcjonowane. 

Nie da się w to nie uwierzyć. Wino ma już kolor znakomity - rubin z fioletowymi refleksami. A w nosie lekka słodycz, nuty kawy, czarnych porzeczek, razowca, czekolady. Żadnej nachalności. Do wołowiny ideał... Za niestety - 270 zł. Jedynym importerem w Polsce jest restauracja Sowa i Przyjaciele.

Ot, zwykłe Cotes-du-Rhone. Nie jest to cudo...

Ale cóż, postanowiłem skonfrontować ze zwykłym CdR Gabriel Meffre. Już nawet nie pamiętam, skąd mam tę butelkę. Być może to import Francuskiego Łącznika, ale głowy sobie uciąć nie dam. A za smak i aromat nie dałbym sobie uciąć nawet kosmyka resztki włosów. Jest ubogość w aromacie i żelazistość do tego.

W aromacie górne rejestry metaliczne, dół niemal nieobecny. Jakieś marne 3 punkty w skali Winiacza. I to z litości. Gdzieś tam raz wyczułem trochę głębi, która zaraz uleciała. I zostawiła mnie przy rdzy taniego Côtes-du-Rhône...


Artemię kosztowałem na koszt mojego pracodawcy, a Côtes du Rhône Saint-Vincent na własny

środa, 2 lipca 2014

Winne Wtorki i Aglianico: Włoch z Kampanii, ostrygowy - 6 pkt.

Villa Matilde Aglianico 2010 IGP Campagna

Półka - na wysokości głowy
Gdzie i czemu tak drogo - Mielżyński i 47,30 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!

Post środowy jest o... Winnym Wtorku. A w ten wtorek - dzień, w którym blogerzy opisują mniej lub bardziej konkretny model wina - wybór padł na włoską Kampanię. A mój padł na Aglianico.

Ech, nie tak łatwo jednak kupić Kampanię. Ktoś mówił: Alma, ktoś: Kondrat. Owszem, wszędzie jest po butelce i drogo. Co robić. Myślałem, że jeszcze Mielżyński poratuje - i rzeczywiście było. Villa Matilde 2010. I cenowo nie tak źle, i smakowo - jak się okazuje - też bardzo przyjemnie!

Aglianico to szczep czerwonego wina podobno o greckich jeszcze korzeniach, dojrzewający późno. Ale jakie daje wino! Butelka ładna, etykietka oszczędna. W kolorze ciemny, głęboki rubin. W aromacie całe zamieszanie, jakże wspaniałe! Wystarczy włożyć nos do kieliszka i mam wrażenie, że wędruje zakolami po całym pokoju!

Villa Matilde to winnica o kilkudziesięcioletniej historii. Krzewy aglianico zostały zasadzone w latach 70., więc są pewnie moimi rówieśnikami... I okazuje się, że to dobre lata. W aromacie czuć i ładne czerwone owoce - takie wiśnie ze starego kompotu - i skórę, i śliwki. Żadnych beczek, żadnych drewnianych wanilii. Jest nieco mrocznej, ciężkiej dżemistości. Są tu nawet nutki lekko ostrygowe.

W smaku kwasowość średnia, za to taniny drobne i bardzo przyjemne. Ściągające lekko, ot w sam raz. Finisz długi, lekko goryczkowy. Struktura wina zdecydowana, choć lekka. Mocna za to jak włókno węglowe. Po drabinie z takiego materiału można by się wspinać nawet do nieba.


Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!


A oto co smakowali inni wtorkowicze:

- Nasz Świat Win ocenił też aglianico, ale 2011

- Eno Eno idzie w białe. Z Wrocławia!